Sejmowa Komisja ds. Petycji zadecydowała w czwartek o dalszym rozpatrywaniu petycji w sprawie wprowadzenia zapomogi dla uczestników szkół doktorskich. O jej odrzucenie wnioskowało Ministerstwo Edukacji i Nauki.

Sejmowa Komisja ds. Petycji podczas czwartkowego posiedzenia zadecydowała o wystosowaniu dezyderaty do ministra edukacji i nauki w związku z petycją o wprowadzeniu jednorazowej zapomogi dla doktorantów uczęszczających do szkół doktorskich. Petycja ma pomóc osobom w trudnej sytuacji losowej ułatwić wyjście z niej, by mogły cały czas się kształcić.

Dezyderat do ministra ma wyjaśnić, ile osób idzie trybem studiów doktoranckich, a ile w trybie szkół doktorskich. Oprócz tego członkowie komisji chcą się dowiedzieć, ile kosztowałoby, w perspektywie całego budżetu przeznaczonego na pomoc studentom, wprowadzenie takiej zapomogi.

Ministerstwo Edukacji i Nauki wnioskowało o odrzucenie tej petycji. Wiceminister edukacji Włodzimierz Bernacki podczas posiedzenia podkreślił istnienie dwóch trybów, które są inaczej wspierane finansowo.

„Z jednej strony są osoby, które studiują według starego trybu, czyli na tak zwanych studiach doktoranckich, i te osoby otrzymują i mają takie uprawnienia jak wszystkie sprzed 2018 r., łącznie z możliwością otrzymywania zapomogi” – wyjaśniał.

Z drugiej są osoby uczestniczące w szkołach doktorskich, które według wiceministra są „uprzywilejowane”, ponieważ otrzymują comiesięczne świadczenie i choć nie jest one największe, to stanowi 60 proc. uposażenia profesorów tytularnych, czyli około 3200 zł.

Dodał, że obecnie jest wiele problemów związanych ze szkołami doktorskimi i w jego opinii ten podniesiony w petycji nie jest najważniejszy. Oprócz tego podkreślił, że doktoranci szkół doktorskich mogą ubiegać się o wysokie granty.

Wiceprzewodnicząca komisji Urszula Augustyn, przedstawiając stanowisko wnioskodawcy petycji, przekazała, że „obecnie jest ustawa wprowadzająca uposażenie w wysokości 37 proc. wynagrodzenia profesora”, czyli 2371 zł brutto, ale po miesiącu, w którym zostaje wprowadzona ocena śródokresowa, zwiększane zostaje do 57 proc. uposażenia profesora, czyli do 3600 zł brutto.

Oceniła, że zakładając, że co roku 1 proc. doktorantów ubiegał się o jednorazową zapomogę w wysokości 2500 zł, to „wydatki wynosiłyby 0,03 proc. łącznej kwoty planowanej na pomoc materialną dla studentów i doktorantów, np. w ustawie budżetowej na ten rok”.

Augustyn uznała, że skierowanie dezyderaty do MEiN pozwoli na ponowne przeanalizowanie petycji i na ustosunkowanie się do niej także organizacji zrzeszających doktorantów.

PAP – Nauka w Polsce, Aleksandra Kiełczykowska

ak/ joz/