Analizujemy z Ministerstwem Zdrowia możliwość, żeby – obok studiów bezpłatnych dla polskich studentów medycyny – uruchomić ścieżkę studiów płatnych, ale ze stypendiami rządowymi – powiedział we wtorek wicepremier, szef resortu nauki Jarosław Gowin.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin podczas spotkania senackiej komisji Nauki, Edukacji i Sportu pytany był o zbyt małą liczbę absolwentów studiów medycznych i niedostateczną liczbę lekarzy.

Gowin przypomniał, że na początku poprzedniej kadencji wysunął postulat, żeby studia na kierunku lekarskim były płatne, przy jednoczesnym zagwarantowaniu polskim studentom stuprocentowych stypendiów, które trzeba by było odpracować następnie przez pewien czas w Polsce.

“Analizujemy w tej chwili z obecnym ministrem zdrowia prof. (Łukaszem) Szumowskim ewentualność, żeby obok studiów bezpłatnych dla polskich studentów (medycyny) uruchomić ścieżkę studiów płatnych – dla Polaków, którzy zajmowaliby miejsca dzisiaj okupowane przez studentów zagranicznych“ – powiedział Jarosław Gowin. Wyjaśnił, że uczelnie medyczne kształcą na studiach płatnych na dużą skalę studentów zagranicznych i czerpią z tego korzyści finansowe.

“My chcemy zachować korzyści finansowe dla uczelni medycznych, ale chcemy, żeby te miejsca płatne wypełniali polscy studenci” – powiedział. Sprecyzował, że otrzymywaliby oni miejsca płatne, ale – jak zaznaczył – „według takiego mechanizmu, o którym mówiłem 4 lata temu – ze stypendiami rządowymi, które byłyby stopniowo umarzane”.

O rozwiązaniu, które przewidywało, że student medycyny otrzymywałby państwowe stypendium w pełni pokrywające koszty nauki, Jarosław Gowin mówił w lutym 2017 r. Jak wtedy wyjaśniał, stypendium to po zakończeniu studiów absolwent musiałby odpracować w Polsce, a po kilku latach byłoby ono umorzone. Gdyby jednak młody lekarz zdecydował się wyjechać za granicę, to wówczas musiałby zwrócić koszt stypendium. Przeciwny temu pomysłowi był wtedy ówczesny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Minister Gowin był też we wtorek pytany przez senatorów, czy lepszym rozwiązaniem nie byłoby otwieranie nowych kierunków studiów kształcących lekarzy.

Wicepremier podał, że limity przyjęć na kierunek lekarski w 2006/2007 wyniosły 3 tys. osób, w 2011/12 było to 5 tys. A w 2018-2019 było to 8 tys. osób. “Widać, że ta liczba rośnie” – wskazał. Dodał, że jeśli chodzi o uczelnie publiczne to “wydaje się że możliwość jakiegoś zauważalnego wzrostu liczby miejsc jest wyczerpana”. Sprecyzował, że nie chodzi o brak kadry, ale o brak odpowiedniej infrastruktury na wysokim poziomie.

Wymienił, że w ostatnich już latach uruchomiono szereg nowych kierunków lekarskich na niektórych uczelniach niepublicznych i na niektórych uczelniach publicznych – na przykład w Zielonej Górze, Rzeszowie, Opolu, Radomiu.

Zaznaczył, że w większości przypadków poziom studiów jest odpowiednio wysoki, ale “są niestety przypadki – w tym jeden rażący – Radom – gdzie poziom jest bardzo niski”. „I tutaj potrzebne będą decyzje przede wszystkim w imię ochrony bezpieczeństwa przyszłych pacjentów” – powiedział.

Przypomniał, że utrzymanie tego kierunku na odpowiednio wysokim poziomie wymaga stałego wzrostu nakładów – chodzi choćby o odnowienie infrastruktury. Jak zauważył, w Radomiu zapowiadanych inwestycji nie podjęto. “Podchodzimy do uruchomienia kolejnych kierunków lekarskich w sposób bardzo ostrożny właśnie z tego powodu” – powiedział Gowin.(PAP)

Autorka: Ludwika Tomala